— Eee, żartuje pan.
— Wcale nie — zapewniał, robiąc poważną minę, — ślubowałem sobie, że nie zgolę tej szczeciny, aż dopiero w dniu ślubu.
— Wobec tego życzę panu jaknajprędszego wstąpienia w związki małżeńskie.
Już otwierał usta, by powiedzieć, że to od niej zależy, gdy pohamował się. Byłoby to przedwczesne. Natomiast pokiwał głową:
— Proszę pani, już straciłem na to wszelką nadzieję.
— Dlaczego?
— Gdzież taki mól książkowy, jak ja, taki niezgrabiasz w stosunku do kobiet, pochłonięty nauką i interesami, ma czas na wyszukanie sobie żony... Ani czasu, ani umiejętności.
— Przesadza pan.
— Nie. Dzisiejsze panny nie takich lubią mężczyzn.
— A cóż panu brakuje?