— Pokażcie-no waszą spluwę. Macie ją przy sobie?

Na to oddawna był przygotowany. Stary swój Nagan zaraz pierwszego dnia schował za kaloryferem, w mieszkaniu Miki Bożyńskiej. Posiadanie broni, z której kule utkwiły w plecach Kuzyka, byłoby równoznaczne z wydaniem na siebie wyroku śmierci. Nieposiadanie żadnej, wywołałoby podejrzenie. To też wziął od Czabana jego browning i teraz podał go spokojnie Zimnemu ze słowami:

— Ostrożnie, nabity.

— A gdzie wasz Nagan?

— Jaki Nagan?

— No, przecie mieliście wydany z partji!

— Ba! Kiedy! Przed dwoma laty już meldowałem o jego stracie.

— Komu meldowaliście?

— Towarzyszowi Bigelsteinowi i samemu towarzyszowi Kurmskiemu. Przy rewizji w pociągu, musiałem wyrzucić przez okno.

— To łatwo sprawdzić, czyście meldowali! — groźnie zauważył Zimny.