— Pewno, że łatwo! — czupurnie zawołał Murek. — A wy mnie, towarzyszu, nie straszcie, bo nie wiadomo, kto z nas lepszy komunista, wy, czy ja. A podrugie, czego wogóle odemnie chcecie?! Co ja takiego zrobiłem, że mnie bierzecie na spytki?!
— Powoli, powoli! Nie podnoście głosu! Ja was od dawna miałem na oku.
— A ja was od jeszcze dawniej! — krzyknął Murek.
— Cicho, towarzysze! — wskoczył między nich krzywonosy. — Bez awantur!
— Więc, co to za szopka? — oburzał się Murek. — Macie co przeciw mnie? Uważacie mnie za prowokatora, za szpicla, za zdrajcę? To jazda, gadajcie. Co ja zrobiłem?
— To się pokaże — mruknął Zimny.
— Spokojnie, towarzyszu Garbaty — zaczął krzywonosy. — Samiście sobie winni, bo my wiemy, żeście szczery członek partji, ale dlaczegoście tak nagle ogolili brodę?
— Nie wolno mi?
— Wolno, ale wolno wam też odpowiedzieć, kiedy was poludzku pytają.
— Ogoliłem, bo kobiecie to nie podobało się. Wielka mi tajemnica! Ale i ja was poludzku pytam, o co mnie oskarżacie?