Tylko w półprzymkniętych oczach zawsze czaiło się uważne, pytające spojrzenie, które zwolna roztapiało się w uśmiechu.
— No, rozbieraj się — mówiła — a ja ci przygotuję kąpiel.
Wyskakiwała z łóżka w swojej długiej koszulce, z pod której widać było tylko jej różowe pięty i po chwili z łazienki dolatywał już szum wody. Wiedział, że gdy tam wejdzie, zastanie ją w wannie: to była stała jej „niespodzianka”, którą komentowała niezmiennym meldunkiem:
— Wanna z rybką dla jaśnie pana gotowa!
Zresztą rybka o takiej porze nie była wymagająca. Kilka przytuleń się, kilka pluśnięć i już owinięta w płaszcz kąpielowy, żegnała go upomnieniem:
— A nie zaśnij w wannie!
W tym domu, w tem powietrzu było tak pełno jej ciepła, jej radości, jej miłości, a gdy trzeba — jej siły i woli i pomocy. Oboje, jak para zdziczałych zwierząt, ustawicznie szczutych, zawzięcie odgryzających się życiu, uwikłanych w pętle sieci, zagonionych, tu, obok siebie, czuli się ludźmi, tu, ogrzewając się własnem ciałem, oddychali spokojnie i bezpiecznie.
I wszystko to zniszczyć?... Zniweczyć?... I jak? Jak? Wzdrygał się, ile razy rozsądek, ile razy trzeźwy rachunek przyciskał go tem pytaniem.
Wiedział, dlaczego tak postąpi. Dlaczego wypełni swoje wilcze posłannictwo. Bo musi zdobyć potęgę, bo musi osiągnąć spokój i bezpieczeństwo, bo postanowił wyzwolić się z matni. Bo za cenę niezliczonych łajdactw musi kupić sobie imię i życie porządnego człowieka, to imię i życie, które mu świat wydarł.
Dlaczego tak postąpi... Ależ byłoby szaleństwem zatrzymać się w pół drogi, byłoby nędznem tchórzostwem ugrzęznąć w jakichkolwiek uczuciach, które wcześniej, czy później muszą doprowadzić do katastrofy. Jeżeliby nawet wyrzekł się Czabanówny i jej posagu, jeżeli pozostałby z Arletką, spokoju nie zaznałby nigdy. Już teraz dręczyła go świadomość, że jest zupełnie zależny od tej dziewczyny, że może ona jednem słowem zdruzgotać jego egzystencję, zepchnąć go w przepaść, równie bezwzględnie i bezlitośnie, jak zepchnęła tamtego A chociażby Murek został z nią i był dla niej. Któż może mu zaręczyć, że jej uczucia się nie zmienią, że ona nie znudzi sobie pożycia z jednym i nie zapragnie odmiany? Więc musiałby jeszcze czuwać nad jej miłością, zabiegać o nią, łasić się i żyć w ustawicznym strachu, by nie przestała go kochać, bo koniec jej miłości, to koniec jego wszystkich nadziei, to więzienie i zguba.