Spojrzała nań z zaciekawieniem:
— Myślę, że masz...
— A jeślibym miał, to sądzisz, że trzeba się z nimi podzielić?
— Nie, nie! — zaprotestowała gorąco. Poco masz się dzielić?... Byłbyś głupi. Możesz im powiedzieć, żeś tej walizki na oczy nie widział.
— A oni uwierzą?
Zamyśliła się i potrząsnęła głową:
— Nie uwierzą.
— Mógł przecie ten cały Czaban zbujać, mógł nie mieć jej wcale w domu, albo ją zabrać, bo przecie w gazetach było, że wyjechał za interesami.
— Za jakiemi tam interesami — zaśmiała się Arletka — on był z Zuzą, z Rudą Węgierką i ze mną przez całą noc w Krzywej Karczmie pod Tarczynem. On żyje z tą Węgierką. I właśnie przez nią ja wiedziałam, że tego dnia u niego w domu będzie tyle forsy.
Zastanowiła się i dodała: