— Nie szukają, bo nie skradzione. Same kopje, fotografje i odpisy. Zresztą, gdyby nawet szukali, to od paru lat musieli już przestać.
— Od paru lat? — z rozczarowaniem zapytał Czaban. — Więc to już może być nic nie warte?
— Może być. Ale nie sądzę. Przekonamy się o tem, gdy znajdziemy kupca. Jeżeli oczywiście zechcesz ryzykować głową.
— Co znaczy, czy zechcę? — wykrzyknął Czaban. — Muszę!
Poderwał się z miejsca i zaczął chodzić po pokoju, mrucząc pod nosem:
— Kto to kupi?... Kto to kupi?...
Murek rozłożył ręce:
— Nie wiem.
— Anglicy nie, Amerykanie też nie. Tu można brać w rachubę tylko Berlin i Moskwę.
— Zapewne.