— I nie wstyd wam!? Nie poznajecie?...
Jeden z obecnych, towarzysz Zeitman, zawołał:
— O, do djabła! Toż Garbaty!
Dyl otworzył usta:
— Niechże was, towarzyszu! Do teatru moglibyście grać.
— A jaki elegant! — podchwycił zezowaty Rybicz.
— Co się z wami działo?
— Posyłano po was dwa razy z C. K. W. Ale w mieszkaniu dawnem już was nie było.
— I w warsztatach kolejowych nie pracujecie?
Murek machnął rękami: