— Węszą za mną.
— Bo?
— Dużoby gadać. A u nas tu widzę szczęśliwie: wszyscy w komplecie?
Dostrzegł nieufne spojrzenia od początku, a i teraz Dyl, który zbyt był impulsywny, by umieć dobrze się maskować, przyglądał się Murkowi podejrzliwie.
— W komplecie — odpowiedział zdawkowo i zapytał: — A wyście myśleli, że nie?
— Dlaczego miałem myśleć?... Cieszę się. A na... moje miejsce wyście weszli?
— Jakto na wasze?
— No, bo długo mnie nie było. Sądziłem, iż Egzekutywa albo was mianowała, albo delegowała kogoś innego.
Towarzysz Dyl zapytał:
— A wy co? Chcecie ustąpić?