— Bo i nie poznałam.
Murek zdziwił się:
— Więc jakim sposobem znalazłaś mnie?
Arletka rozejrzała się po pokoju:
— To nie było trudne, poznał cię ten drań.
— Kazik?
— Tak.
Murek przygryzł wargi.
— Psiakrew — zaklął pod nosem. Już myślałem, że będę miał spokój. Widzisz: jakoś się urządziłem, jakoś żyję... Myślałem... A ta szelma ma oczy!... Czy on czeka na dole?
— Skądże — wzruszyła ramionami Arletka — uwalił się i śpi.