— Hopy nie, ale na życie starcza.
— Bo inaczej się trzeba do tego zabrać. Nieraz już dawniej, patrząc, jak do Koziołkowej różni ludzie przychodzą, myślałam o tem. Na tem można zbić forsę. Są różne sposoby...
Murek zaciekawił się:
— Jakież to sposoby?
Arletka jednak nie odpowiedziała. Wstała. Zajrzała za kotarę, gdzie stało łóżko, i zapytała:
— No, i co mam powiedzieć Kazikowi?
— Jak uważasz.
— Bo widzisz, — zawahała się, — to będzie zależało...
— Od czego?
Zbliżyła się doń i spojrzała mu wprost w oczy.