Z dalszych wynurzeń pułkownika dowiedział się Nikodem, że stanowisko Jaszuńskiego jest zachwiane, gdyż zwalczają go namiętnie zarówno organizacje ziemiańskie164, jak i związki drobnych rolników, a Terkowski kopie pod nim dołki wraz ze swoją kliką165. Jest ciężki kryzys w rolnictwie i na to nie ma rady. A szkoda byłoby Jaszuńskiego, to człowiek z tęgą głową i brat łata.
Rozmowa przeszła na temat interesów Dyzmy i pułkownik zapytał:
— Pan, panie Nikodemie, zdaje się, jest wspólnikiem czy sąsiadem tego Kunickiego?
— I jedno, i drugie — odparł Dyzma — a ponadto jestem plenipotentem jego żony.
— Ach tak? Co pan mówi? Tej, tej hrabianki Ponimirskiej? To taka przystojna blondynka, prawda?
— Tak.
— Słyszałem coś, że ona tam nie bardzo z tym Kunickim.
— Bardzo nie bardzo — roześmiał się Dyzma.
— Między nami mówiąc, nie dziwię się, bo to przecie piernik i podobno nieciekawa figura. Pan to pewnie lepiej wie ode mnie.
— Ba, ale cóż robić?