— Wszystko jedno, ja nie będę się mieszała do tego... Wszystko jedno.

Twarz Krzepickiego nabrała złego wyrazu.

— Dobrze — rzekł zimno — zatem nie mamy o czym mówić. Stawia pani krzyżyk192 na tych czterdziestu tysiącach, które winien jest pani i mnie Żorż, no i krzyżyk na małżeństwie Biby Hulczyńskiej.

Zapanowało milczenie.

— Szkoda tylko — dorzucił — żeśmy trudzili wielce szanownego pana.

— Kiedy ja nie mogę, naprawdę nie mogę! — uparcie broniła się pani Przełęska.

— Nie pali się — powiedział po chwili Nikodem — można przecie odłożyć sprawę na później...

— Może tymczasem znajdzie się jaka rada — dorzuciła z ulgą pani Przełęska.

Krzepicki zerwał się z krzesła.

— Tymczasem, tymczasem! A tymczasem jest to, że pieniądze są mi potrzebne do zarżnięcia!...