— No więc postaram się znaleźć coś dla pana — nieśmiało bąknęła pani Przełęska.
— Ach — machnął ręką Krzepicki z lekceważeniem — znowu pięćset złotych czy tysiąc!
Pani Przełęska poczerwieniała.
— Może zostawi pan tę kwestię na później. Nie sądzę, by to miało interesować pana Dyzmę.
— Przepraszam — burknął od niechcenia.
— Może panowie jeszcze kawy pozwolą?...
Napełniła filiżanki i dodała:
— A może jednak pan Dyzma potrafiłby wywrzeć odpowiedni wpływ na Ninę? Skoro ona również męża nie znosi... Wygląda pan na człowieka, który może łamać przeszkody i naginać charaktery...
— Tak, tylko jaki pan w tym miałby interes?!... — cynicznie rzucił Krzepicki.
— Ależ panie Zyziu — zaoponowała pani Przełęska — pan Dyzma jest przyjacielem Żorża, nieprawdaż? A to chyba motyw wystarczający.