— Tak, to mój przyjaciel — odparł niedbale.

— No, w takim razie postaram się, by był na pewno. To bardzo dzielny człowiek. I, o ile się nie mylę, jest w doskonałych stosunkach z prokuratorem Ważykiem. Bodaj nawet Ważyk ożeniony jest z pierwszą żoną Waredy...

— Tak, tak — potwierdził Krzepicki — z tą z domu Hamelbeinówną, a Ważyk może w naszej sprawie... zaważyć! Che, che, che...

Gdy Dyzma począł żegnać się z panią Przełęską, wstał także Krzepicki oświadczając, że i na niego wielki czas, bo musi jechać na Mokotów.

— No, to odwiozę pana — rzekł Dyzma — moje auto stoi przed bramą.

Pani Przełęska usiłowała Krzepickiego zatrzymać, lecz stanowczo odmówił:

— Nie mogę. Przyjdę na kolację. Pa!...

— Czy to pańska krewna pani Przełęska? — zapytał go Dyzma, gdy wychodzili na ulicę.

— Nie. Stara dobra znajoma. Z jej mężem byłem w przyjaźni.

— To mąż pani Przełęskiej nie żyje?