— Brzydzę się tym, rozumiesz!
Nina zerwała się z krzesła. Jej wilgotne oczy rozpłomieniły się buntem.
— Więc tak, więc tak — wyszeptała dobitnie. — Prawda, masz rację, chcę go oczarować, chcę podobać się mu jak najbardziej... Jeżeli się tym brzydzisz, pomyśl, czy raczej ja nie powinnam się brzydzić tobą i sobą?
Kasia wzięła się za boki, wybuchnęła śmiechem.
— Też znalazłaś sobie obiekt!
Sądziła, że zmiażdży Ninę swą ironią, lecz ta wyzywająco podniosła główkę.
— Tak, znalazłam!
— Ordynarny brutal — wyrzuciła z pasją Kasia wulgarny typ „griaduszczewo chama227”... Goryl!
— Właśnie, właśnie! I cóż z tego? — zarumieniona, podniecona w najwyższym stopniu wołała Nina. — Brutal? Tak! To jest typ nowoczesnego mężczyzny! To jest silny człowiek! Zwycięzca! Zdobywca życia!!... Po cóż mi zawsze wmawiasz, że jestem stuprocentową kobietą? Uwierzyłam ci i teraz, kiedy spotykam na swej drodze stuprocentowego mężczyznę...
— Samca — syknęła Kasia.