— Ja? Bez serca? I to ty mnie mówisz, Nino! Nino!
— Zostaje mi chyba — płakała tamta — samobójstwo... Boże, Boże... jakże ja jestem sama...
Kasia nalała szklankę wody i przyniosła Ninie.
— Wypij, Ninuś, musisz się uspokoić, no wypij, kochana.
— Nie, nie, nie chcę... Zostaw mnie, zostaw...
— Wypij, Ninuś — prosiła.
— Nie chcę, idź, idź, jesteś bez litości...
Po zaciśniętych palcach ściekały łzy. Kasia objęła ją i szeptała pieszczotliwe słowa. Wtem Nina drgnęła. Z daleka rozległ się sygnał samochodu.
Po chwili światło jego reflektorów przesunęło się jaskrawą smugą przez półcień pokoju.
— Nie płacz, Ninuś, będziesz miała zaczerwienione oczy.