Tak był przejęty, że dopiero teraz spostrzegł, że musiała zajść tu jakaś awantura.
— Co wam jest? No? Chodźcie. Dajcie spokój...
Chciał coś dalej mówić, lecz Kasia nagle się zerwała i, wskazując na drzwi, krzyknęła:
— Wynoś się!
— Ależ...
— Wynoś się w tej chwili!
Kunicki znieruchomiał. W małych oczkach zaiskrzyła się nienawiść. Wyrzucił z siebie ordynarne przekleństwo i wybiegł z pokoju, tak trzasnąwszy drzwiami, że siedzący w hallu231 Nikodem aż podskoczył na kanapie.
— Co się stało? — zapytał lokaja.
Ten uśmiechnął się porozumiewawczo.
— Pewnie panienka wyrzuciła jaśnie pana za drzwi.