— To mało. Trzy pięćset.

— Czy to znowu nie będzie za dużo?

— Za dużo? Co pan sobie myśli? Jeżeli dla pana trzy pięćset to za dużo, to wobec tego cztery.

Kunicki skurczył się i chciał wszystko w żart obrócić, lecz Dyzma uparcie powtórzył:

— Cztery!

Przyparty do muru, musiał się zgodzić, osłaniając kapitulację przyznaniem Dyzmie umiejętności załatwiania interesów.

— Zgadzam się — mówił — tym chętniej, że szczęśliwy początek wróży równie szczęśliwe zakończenie.

— Jak to? — zdziwił się Dyzma — przecie już sprawa skończona?

— Sprawa kontyngentu232 tak. Ale ja uważam, kochany panie Nikodemie, że przydałaby się panu tantiema233, przypuśćmy sto, a może i sto pięćdziesiąt tysięcy złotych. Co?

— No?