— Jest na to sposób, ściślej mówiąc, pan ma na to sposób.

— Ja?

— Pan, kochany panie Nikodemie. Oczywiście kosztować to będzie wiele starań i zabiegów. Czy pan ma stosunki w Ministerstwie Komunikacji?

— Komunikacji? Hm... znalazłyby się.

— Otóż to — ucieszył się Kunicki — otóż to! A mógłby pan otrzymać większe dostawy podkładów kolejowych?... Co? To jest dopiero interes! Na tym dopiero robi się pieniądze!

— Pan już na tym robił? — zapytał Dyzma.

Kunicki zmieszał się.

— Ach, myśli pan o tym procesie? Zaręczam panu, wszystko było dęte234. Wrogów siać nie trzeba... Dęte. No i sąd musiał mnie uniewinnić. Miałem niezbite dowody w ręku.

Uważnie przyglądał się Dyzmie, a że ten milczał, Kunicki zaniepokoił się.

— Sądzi pan, że ten proces może nam teraz przeszkodzić w uzyskaniu dostaw?