Dyzma przetarł oczy i ze zdumienia otworzył usta.

Miała na sobie czarną jedwabną pidżamę z czerwonymi wyłogami238. Patrzyła nań spod opuszczonych rzęs. Cicho zamknęła za sobą drzwi i zbliżyła się do łóżka. W jej sposobie zachowania się nie znać było najmniejszego zażenowania i Dyzma przyglądał się jej z rosnącym zdumieniem.

— Nie przeszkadzam panu? — zapytała swobodnie.

— Niby mnie?... Ależ... Co znowu.

— Zapomniałam o papierosach — powiedziała niedbale.

— A ja myślałem...

— Co pan myślał? — zapytała z akcentowaną wyniosłością.

Zmieszał się.

— Myślałem, że... że ma pani jakiś interes.

Zapaliła papierosa i skinęła głową.