— Czego się pani mnie czepia — odparł już nieco poirytowany — czy ja wsadzam nos w pani sprawy?

— Tak? Więc mam to rozumieć jako zapowiedź świństwa, do którego pan zmierza? Ach, z jakąż rozkoszą obiłabym pana nahajem241 po tej kwadratowej twarzy!

— Że co? — warknął Dyzma. — Że kogo? Mnie?

— Pana! Pana! — zasyczała z nienawiścią, zaciskając piąstki.

Dyzma był wściekły. Cóż sobie myśli ta smarkata! Przyłazi w nocy i...

Nagle Kasia zerwała się z krzesła i chwyciła go za rękę.

— Nie ruszy pan jej! Słyszy pan! Nie śmie pan jej ruszyć!

Wargi jej dygotały. Nikodem jednym szarpnięciem uwolnił rękę.

— Zrobię, jak zechcę! Rozumie pani? Co mi tu pani ma do gadania!

Przygryzła wargi i odeszła do okna.