— Pan na pewno tęskni za Warszawą, gdzie noce nie skazują mężczyzn na samotność tak jak tu, w Koborowie. O, ja rozumiem pana...
— Co pani rozumie? — zapytał niepewnie.
— Rozumiem, dlaczego pan bałamuci243 Ninę.
— Ja nie bałamucę — powiedział szczerze.
Roześmiała się i nagle, pochyliwszy głowę, musnęła policzkiem jego wargi.
„Ot, jaka sprawa — pomyślał Dyzma — to ona przez zazdrość! Ta też leci na mnie!”
— Panie Nikodemie — zaczęła filuternie244 — rozumiem, że pan chce i tu mieć kobietę, ale nie rozumiem, dlaczego właśnie Ninę. Czy ja się panu tak dalece nie podobam?
Kołdra była cienka i czuł przez nią wyraźnie ciepło jej ciała.
— Dlaczego, owszem, pani mi się podoba.
— Jestem młodsza od Niny... Nie jestem też od niej brzydsza. O, niech pan patrzy!