— Nie wszystkie kobiety — rzekł głośno.
— Zgadzam się, ale te kobiety, którym tego do szczęścia nie brak, muszą być nieco wynaturzone, zmaskulinizowane249, pozbawione tego, co stanowi treść kobiecości. Na przykład... Kasia.
W jej głosie brzmiała nuta niechęci.
— Co, pokłóciła się pani z panną Kasią?
— Nie to — odparła Nina — ona po prostu złości się na mnie.
— Za cóż to?
Zawahała się.
— Za co?... Ach, czy ja wiem... Może za to, że czuję do pana... sympatię.
— Panna Kasia mnie nie lubi?
— Nie to.