— Dlaczego, ucieszył mnie bardzo — odparł Dyzma, wyciągając z kieszeni wąską kopertę — noszę ten list na sercu.
Pani Nina zaczęła prosić, by zniszczył list, który przecie może wpaść w czyjeś ręce.
— Niech pan nie zapomina, że jestem mężatką. Proszę zniszczyć.
— Za nic — upierał się Dyzma.
— Niech pan mnie nie podejrzewa o tchórzostwo. Po prostu chciałabym uniknąć przykrości.
Wyciągnęła rękę, lecz Nikodem podniósł list tak wysoko, że nie mogła dosięgnąć.
— No, proszę, niech pan odda.
— Nie oddam — zaśmiał się.
Widząc, że Dyzma przekomarza się, Nina uśmiechnęła się również i upatrzywszy szczęśliwy moment, szybkim ruchem chciała list wyrwać. Przechyliła się przy tym tak, że oparła się o jego ramię. Nikodem objął ją i zaczął całować. Najpierw próbowała się bronić, lecz trwało to tylko chwilę.
Z daleka, z drugiej strony jeziora, dolatywał ledwie dosłyszalny warkot.