— Kasia. Ale przysięgam ci, że więcej nie poddam się tej hipnozie już nigdy, przysięgam! Wierzysz mi?

Nikodem absolutnie nie wiedział, o co jej chodzi. Skinął więc głową i powiedział, że wierzy.

Chwyciła jego rękę i przywarła do niej ustami.

— Jakiś ty dobry! Jakiś ty dobry!... Zresztą Kasia i tak na szczęście wyjeżdża do Szwajcarii.

— Kiedy wyjeżdża?

— Już w przyszłym tygodniu. Na cały rok!

— Na rok. To twego męża będzie dużo kosztowało.

— Nie. Nic nie będzie kosztowało, bo Kasia od niego nie wzięłaby grosza.

— To z czego będzie żyła?

— Z czego? Ona przecie ma po matce dość duży kapitał w banku.