— Jesteś pan nie tylko hochsztaplerem259, ale w dodatku głupcem. Przecie nie umiesz słowa po angielsku!
— Nie umiem.
Ponimirski usiadł na ławce i śmiał się ku zaintrygowaniu ratlerka, który mu przyglądał się bacznie260.
— No, jakże tam ciotka Przełęska i ten jej Krzepicki? Nie wyrzucili pana za drzwi?
Dyzma chciał usiąść obok Ponimirskiego, lecz ten powstrzymał go ruchem ręki.
— Nie znoszę, by ludzie pańskiej kondycji siadywali w mojej obecności. Proszę opowiadać. Krótko, dokładnie i bez kłamstwa. Więc?
Nikodem zdawał sobie sprawę, że mówi doń istota o niespełna rozumie261, czuł jednak pomimo to onieśmielenie, jakiego nie budzili w nim ani ministrowie, ani generałowie, ani inne wielkie fisze262 w Warszawie.
Zaczął opowiadać, że pani Przełęska przyjęła go dobrze, że zarówno ona, jak i pan Krzepicki twierdzą, że teraz nic zrobić się nie da, że rzecz trzeba odłożyć na lat kilka.
Gdy skończył, Ponimirski syknął:
— Sapristi263! Nie łżesz pan?