Stary był coraz bardziej poirytowany i coraz spokojniejszy na zewnątrz. Wyciągnął do Dyzmy rękę i zapytał:
— No, zgoda?
Nikodem podał swoją.
Tegoż wieczora Kasia wyjechała. Nikt w domu nie wiedział, o czym mówił ojciec z córką w zamkniętym gabinecie. Ani on, ani ona nikomu nic o tym nie powiedzieli. W dodatku Kasia wyjechała nie żegnając się nawet z Niną. Jedyną w Koborowie istotą, z którą rozmawiała przed wyjazdem, była młodziutka garderobiana Irenka. Ta jednak opowiedzieć mogła tylko tyle, że panienka była bardzo zagniewana i że ją, Irenkę, obiecała sprowadzić do Szwajcarii.
Po tej burzliwej i brzemiennej w skutki niedzieli żadna już chmurka nie zaciemniała horyzontu Nikodema Dyzmy. Kunicki wysilał się na uprzejmość. Nina ani słowem nie wspominała o nieobecnej, bo sama czuła się teraz lżej i swobodniej.
Jeździła z Nikodemem samochodem na dłuższe spacery. Pływali łódką. Nie zmniejszyła się wszakże jej stanowczość i romans wciąż ograniczał się do rozmów, polegających właściwie na jej własnych monologach, oraz do przelotnych pocałunków. Wszelkie perswazje i namowy Nikodema nie odnosiły skutku.
Nie mógł zrozumieć powodów tego uporu. Tym bardziej, że od służby dowiedział się, iż pani Nina na noc zamyka się na klucz, a podobno robiła to zawsze, od samego niemal ślubu. Lokaj, który tych informacji Dyzmie udzielił, pokpiwał nawet nieznacznie z jaśnie pana, co po to z hrabianką się ożenił, żeby córce zrobić przyjemność.
Wszystko to Dyzmie wydawało się mgliste i tajemnicze. Postanowił sobie kiedyś przycisnąć Ninę do muru, by ta mu jasno wyłożyła275, co i jak. Tymczasem dowiadywał się od niej wielu szczegółów z życia jej własnego i jej rodziny. Gdy chodziło o sprawy dotyczące męża, Nina wykazywała zupełną nieświadomość interesów.
— Nic mnie to zresztą nie obchodzi — mawiała — to jest rzecz mężczyzn.
W każdym razie o tyle była zorientowana, że powtarzała Dyzmie, iż ich przyszłość od niego tylko zależy, gdyż ona własnego nie ma nic, nawet przysłowiowej koszuli.