Odwrócił się do uśmiechniętego Boczka i powiedział:
— No, niech tam pana szlag trafi. Dam panu miejsce.
— Dziękuję uprzejmie panu prezesowi.
— Tylko uważaj pan, panie Boczek — podszedł doń i grubą pięść podniósł pod sam nos byłego szefa — tylko uważaj pan: mordę na kłódkę!
— Rozumiem, panie prezesie, ani pary z gęby — ukłonił się i dziobnął nosem w pięść Dyzmy.
Nikodem usiadł przy biurku i na kartce z notesu napisał adres.
— Zgłosi się pan tam jutro o pierwszej.
— Dziękuję panu prezesowi.
Wyciągnął rękę na pożegnanie i cofnął ją, gdyż Nikodem swoje wpakował do kieszeni.
Ukłonił się jeszcze raz bardzo nisko i wyszedł.