— Przijemni? — zapytała.

— Tak — odparł.

— No, to jazda!

Jednym susem znalazła się w aucie.

— Siadać! Siadać!

Maszyna ruszyła pełnym gazem.

„To choroba! — pomyślał Dyzma. — Te baby to by człowieka zjadły...”

Właśnie wyjeżdżali z lasku, gdy dopędzili inny wóz. Pani Lala krzyknęła coś po francusku. Dwie młode panny odpowiedziały radosnymi nawoływaniami. Jakiś czas oba samochody szły równo, przy czym panny przyglądały się Dyzmie, a on im. Wyglądały na przystojne, chociaż trudno było za to ręczyć, gdyż obie miały okulary automobilowe, zakrywające niemal pół twarzy.

— Kto to? — zapytał pani Lali.

— Panna Ikś i panna Igrek — zaśmiała się w odpowiedzi.