Przerzucał kartki. Na ostatniej też był rysunek, na widok którego wzdrygnął się: przedstawiono tu kozła o dwunastu rogach, kozła z twarzą ludzką.

Dyzma teraz już nie miał wątpliwości: „Diabeł”.

Nie należał do wierzących ani do praktykujących, jednakże teraz uznał za stosowne przeżegnać się, po czym na wszelki wypadek chwycił się za guzik.

„Fu, świnie”!

Z kolei zabrał się do maszynopisu i z ulgą skonstatował363, że jest sporządzony w języku polskim.

Czytał bardzo uważnie. Niektóre ustępy po dwa i trzy razy, a pomimo to wielu rzeczy nie rozumiał, głównie dlatego, że nie znał znaczenia całej masy wyrazów.

Skombinował z całości, że chodzi o stwarzanie „zrzeszeń siostrzanych”, że celem takiego zrzeszenia ma być zbliżenie się do ideału trzech praw: życia, miłości i śmierci, że najwięcej mądrości zyskuje się przez rozkosz ducha, ciała i rozumu, że w tym celu dwanaście pątniczek musi pojąć jakąś Łaskę Niewolnictwa i wybrać Dziewicę Orędowniczkę, która wyszuka Pana Woli, Mistrza Gwiazdy, Dawcę Zrozumienia, którego to nazywać będą Wielkim Trzynastym.

Tu dowiedział się, że wybraniec taki musi odznaczać się wybitnymi talentami, być człowiekiem mądrym, twórczym, płodnym, a przede wszystkim człowiekiem niesłychanie silnej woli i pełni zdrowia fizycznego.

Wielki Trzynasty funkcje swoje pełni przez lat trzy, po czym wybierają następnego. Paragraf ten zawierał adnotację, że Wielki Trzynasty ma prawo bezwzględne rozkazywania Pątniczkom, a nieposłuszeństwo karać może według uznania. Natomiast za zdradę tajemnic Loży jest tylko jedna kara: śmierć.

Następowały opisy obrzędów, gdzie była mowa o zespoleniu duchem i ciałem, o piciu wina, modlitwach i rozmowie ze zmarłymi.