Na końcu były ostrzeżenia przed porównywaniem Zakonu z kultami czarnej czy białej magii.

Nikodem złożył maszynopis i zamyślił się.

Niewątpliwie wszystko to było jakąś sitwą364, gdzie nie obchodzi się bez diabła. Dużo dałby za to, żeby mógł o tym wiedzieć przed wyjazdem z Warszawy. Ho, ho, wówczas i dziesięć hrabin nie potrafiłoby wyciągnąć go tutaj, ale teraz?...

Kto wie, co te „pątniczki” z nim zrobią, jeżeli odmówi?... Wtajemniczyły go i w obawie, by ich nie wsypał, gotowe mu jaką krzywdę zrobić... Przecie tu powiedziane, że za zdradę mogą ukatrupić.

„Ot, przyczepiły się, ścierwo”!

Wpakował ręce w kieszenie spodni i chodził po pokoju. Przyszło mu na myśl, że z drugiej strony rzecz jednak nie wygląda tak strasznie. Bo jeżeli on tam będzie głównym, jeżeli odeń będą wychodzić rozkazy... Co zaszkodzi spróbować?

„W każdym razie lepsze to, niż żeby miały dosypać mi jakiej trucizny czy zrobić na mnie machlojkę365 z diabłem”.

Jeżeli z każdą minutą skłaniał się bardziej ku przyjęciu dziwacznej propozycji, odgrywała w tym rolę i pewnego rodzaju ciekawość: co też to będzie? Obawę, czy potrafi być tym całym „trzynastym” i do tego „wielkim”, uspokajała notatka w maszynopisie, zaznaczająca, że Mistrz jest duchowym przewodnikiem Loży, zaś formalne kierownictwo i celebracja366 obrzędów spoczywa na barkach siostry Orędowniczki.

Gdy z wybiciem siódmej zapukano do drzwi, był już gotów z postanowieniem.

Zaniepokoiło go to, że teraz zjawiła się tylko panna Stella. Obecność hrabiny Koniecpolskiej z jej żywymi ruchami i roześmianymi oczyma dodawała bowiem całej historii bardziej ziemskiego charakteru. Natomiast brunetka miała w sobie coś demonicznego, a nadto robiła wrażenie bardzo uczonej i surowej.