— Kto?... — zapytał Dyzma trzęsąc się na całym ciele.
— Kogo wołacie?
Wtem, jakby tuż za karkiem, usłyszał wyraźnie głośne warczenie. Chciał zerwać się, lecz nie miał siły, wśród odurzającego dymu, napełniającego pokój, ujrzał różnokolorowe migające ogniki.
— Padnijcie na twarz — zawyła panna Stella. On przybył! Chwała Ci, chwała, Władco miłości, życia i śmierci, chwała Ci, chwała, Książę Ciemności!...
Młodsza panna Czarska wybuchnęła spazmatycznym śmiechem, jedna z pań zerwała się, tuląc się do pani Lali, krzyczała:
— Widzę Go, widzę!
— Kogo? — wrzasnął rozpaczliwym głosem Dyzma.
— Jego, Jego, Szatana...
Nikodemowi nagle wydało się, że czyjeś zimne ręce ściskają go za kark. Z gardła wydobył się przeraźliwy nieartykułowany dźwięk i Wielki Trzynasty opadł bezwładnie na fotel.
Zemdlał!