— Czemuż to panna Mania taka smutna? — zapytał.

Wzruszyła ramionami.

— Jakby pan tak trzy noce z rzędu warował, jak pies, na ulicy i grosza nie widział, to też by pan z radości nie skakał.

Dyzmie zrobiło się przykro. Sięgnął do kieszeni i wyjął zwitek dziesięciozłotówki.

— Ja pannie Mani pożyczę. Czy dwadzieścia wystarczy?

Dziewczyna ze zdziwieniem przyglądała się pieniądzom. Wiedziała przecie, że sublokator jeszcze w południe grosza nie miał przy duszy. Skądże miałby teraz tyle banknotów? Chyba, chyba że gdzieś ukradł. Może dlatego właśnie nałożył frak. „Zresztą — pomyślała — co mi do tego?”

Nikodem wyciągnął do niej dwa papierki.

— Proszę.

Mańka zrobiła przeczący ruch głową.

— Nie chcę. Nie wezmę. I tak nie będę miała z czego oddać.