— A prawda, idziemy.
— Dzwoniła jeszcze hrabianka Czarska, ale powiedziałem, że pan prezes zajęty.
— To szkoda.
— Che, che, che! Rozumiem pana prezesa. Te panny Czarskie to fin-fin... W zeszłym roku...
Nie dokończył, gdyż do gabinetu wpadł, nie zamykając za sobą drzwi, pułkownik Wareda.
— Serwus Nikuś! Gdzie to ciebie anieli noszą!
— Jak się masz, Waciu.
Krzepicki skłonił się i wyszedł.
— Wiesz bracie — zawołał pułkownik — zaszedłem tu do ciebie, bo przyszło mi na myśl, czy nie wybrałbyś się do cyrku, dziś przyjechał, wiesz, ten Tracco, najsilniejszy człowiek świata, będzie walczył z naszym mistrzem Wielagą.
— Wiem, nawet wybieram się.