Wypili.
— Interes macie? — zapytał Ambroziak.
Nikodem kiwnął głową.
— A wy teraz gdzie pracujecie?
— Ja — odparł po chwili wahania — et, na prowincji.
— Żyjecie?
— Żyję.
— No, jak macie interes, to siądziem z boku.
Wzięli swoje kufle i poszli pod okno.
— Ambroziak — zaczął Dyzma — musicie mnie po starej znajomości zrobić jedną rzecz...