Nikodem kiwnął na gospodarza.

Panie Malinowski, butelka czystej i kotlet wieprzowy.

Ambroziak pochylił się do blondyna.

— Panie Franek, a kogo pan weźmie?

— Myślę, że Antek Klawisz pójdzie i Teść pójdzie.

Starczy.

— We trójkę starczy? — z powątpieniem zapytał Nikodem.

— A co? Taki silny?... Szemrany facet czy zielony?

— Zielony. Z prowincji... Gruby jak beczka.

— Zrobi się — skinął głową Franek — ale za przeproszeniem, pan to kto jesteś?