Toteż prawie nie opierał się i po kilku chwytach dał się wciągnąć w piruet i położył się brzuchem na dywanie.
Wielaga stanął na nim i usiłował przewrócić go na wznak. Trwało to kilka minut. Widząc, że nic nie wskóra, z pasją zaczął nacierać mu kark.
— Co on robi? — zapytała panna Marietta.
Wareda pochylił się ku niej i, nie odwracając oczu od areny, objaśnił:
— To się nazywa masaż. Uważa pani, bić nie wolno, ale taki masaż jest dopuszczalny. Tym sposobem rozgniata się mięśnie karku i znacznie się je osłabia.
— No i skóra od tego boli.
Widocznie i Włoch doszedł do tego przekonania, gdyż poderwał się nagle i, wymknąwszy się z rąk przeciwnika, chwycił go w pasie z tyłu.
Miał jednak zbyt krótkie ręce, jak na objętość Wielagi. Ten bowiem jednym wdechem natężył brzuch i splecione dłonie Tracca rozsunęły się natychmiast.
Galeria przyjęła ten efekt rzęsistymi oklaskami.
W ogóle od początku nie ulegało wątpliwości, że wszystkie sympatie widowni są po stronie zapaśnika polskiego.