— No, co pan kalkulujesz? — zapytał Dyzma.

— Kalkuluję — odparł Krzepicki, spuszczając oczy — że nasze czasy należą do tego, co umie łapać okazję.

— Niby jaką okazję?

Krzepicki zadarł głowę, przeciągnął dłonią po ostro wystającej grdyce i rzucił niedbale:

— Koborowo to piękny grosz.

— Ba!...

— Nie każdemu się zdarza...

Dyzma pokiwał głową.

— A ot, Kunickiemu się zdarzyło.

— A może zdarzyć się i... panu.