Pilchen wprawdzie zastrzegał się, że ostatecznej decyzji dać nie może, zanim nie porozumie się z odnośnym departamentem swego ministerstwa, lecz w zasadzie „dla mileńkiego prezesiunia” gotów jest zrobić wszystko. A progi kolejowe, czy takie, czy owakie, zawsze się przydadzą.

— I ma pan moje przyrzeczonko, że załatwimy się prędziutko. Tak czy owak, aby szybciutko, taka moja metodka.

Dyzma podrapał się w głowę.

— Właściwie mówiąc, to mnie zależałoby na tym, żeby załatwienie sprawy przeciągnąć...

— Przeciągnąć, braciszku? — zdziwił się minister.

— Che, che, nie śpieszy mi się za bardzo.

Pilchen roześmiał się i zaopiniował, że wobec tego musi uznać Dyzmę za niebywałego interesancika.

Nikodem zapytał, czy będzie mógł jutro przyjść do ministerstwa i, otrzymawszy potwierdzającą odpowiedź, zaczął się żegnać.

— Bardzo zdolniutki łebek — powiedział minister, gdy drzwi za Dyzmą się zamknęły i wierzaj, moja malupuśka, że każdziutka grzecznostka zrobiona jemu to dobrze ulokowany kapitalik.

— Ach, nie wiem — odpowiedziała pani Pilchenowa — nie znam się na tych waszych kombinacjach politycznych, jednak przyznać muszę, że pan Dyzma wywiera bardzo dodatnie wrażenie. Co to jednak znaczy wychowanie angielskie.