Krzepicki obejrzał plenipotencję407 i, zwracając ją Dyzmie, rzekł:
— W absolutnym porządku.
— A dowiedział się pan, kto w ministerstwie będzie ten „gips” załatwiał?
— Owszem. Niejaki Czerpak, naczelnik wydziału.
— Jak? Czerpak? Śmiesznie się nazywa. Ale nie o to się rozchodzi. Grunt, co to za gość?
— Nie znam go, ale podobno można z nim pogadać. Zresztą minister Pilchen przez sam fakt osobistego przekazania sprawy temu Czerpakowi ułatwi nam sytuację znakomicie.
O jedenastej zjawił się Kunicki. Zaczął od pogody i opowiadania o swojej wczorajszej bytności w teatrze, lecz w oczach miał niepokój. Czy też Dyzma zrobił coś dla niego, czy nie?
Wreszcie zapytał ostrożnie. Nikodem kiwnął głową.
— Owszem, byłem wczoraj u ministra...
— Królu złoty! No i co?