— Psiakrew! — z dobrze udaną irytacją zawołał Nikodem. — Pozwoli pan, panie Kunicki, że dowiem się, kto tam czego chce.

— Ależ proszę, proszę, kochany panie Nikodemie — podskoczył Kunicki.

— Słucham!...

...

— Co?... Kogo?

...

— A, dzień dobry panu, owszem, wypadkiem414 udało się panu. Pan Kunicki jest właśnie u mnie.

Podał słuchawkę Kunickiemu.

— To naczelnik Czerpak. Szukał pana po całym mieście.

Kunicki chwycił słuchawkę,