We wnęce muru stała wielka zielona kasa ogniotrwała. Nikodem przyglądał się jej z ukontentowaniem. Przyszło mu na myśl, że włamywacze musieliby dobrze napracować się, zanim zdołaliby dotrzeć do wnętrza tej stalowej szafy, a jemu na to wystarczy niecała minuta, ba, otworzy ją bez żadnego wysiłku.

— Jak się ma dobrą kiepełę415 — mruknął — to i wytrychów nie trzeba... Wprawdzie to kombinacja nie moja, tylko Krzepickiego, ale mnie na korzyść wychodzi...

Klucz bezgłośnie przekręcił się w zamku, jedno przekręcenie klamki i kasa stanęła otworem.

Wewnątrz panował wzorowy porządek. Na półkach z prawej strony starannie ułożone zostały książki i teczki z papierami, na półkach z lewej piętrzyły się paczki banknotów. Dwie pełne były pudełek, do których Dyzma najpierw zajrzał: biżuteria, masa złotych pierścionków, naszyjników, broszek, brylanty, rubiny.

„Niczym u jubilera”.

Lecz należało śpieszyć. Nikodem wyjął wszystkie teczki, książki i notatniki. Była to gruba plika416. Zaniósł ją na biurko i, odłożywszy na stronę zieloną teczkę, otworzył pierwszą książkę. Przerzucając strony wypełnione datami i cyframi szybko zorientował się, że jest to książka dłużników Kunickiego z dawnych jego czasów, gdy jeszcze trudnił się lichwiarstwem. Wymownie świadczyła o tym wysokość inkasowanych procentów. Między innymi często powtarzało się nazwisko ojca Niny: „Hr. Ponimirski 12000 dol.”, „Hr. Ponimirski 10000 zł” itd.

Dyzma wziął do ręki drugą książkę. Zawierała wpis wpływów i dochodów Koborowa. Trzecia, czwarta i piąta również przepełnione były cyframi.

To nie interesowało Nikodema. Zabrał się do teczek. Zaraz w pierwszej znalazł to, czego szukał: weksle. Właściwie nie weksle, lecz blankiety, podpisane in blanco417. Cały plik, a wszędzie ten sam podpis: Nina Kunicka, Nina Kunicka, Nina Kunicka...

Pod wekslami leżała plenipotencja418, wystawiona przez Ninę na nazwisko męża, i rejentalny419 akt sprzedaży Koborowa Ninie.

Ten ostatni Dyzma złożył i schował do kieszeni, po czym systematycznie zawiązał teczkę i odłożył ją wraz z zieloną na stronę.