Czekała nań w buduarze421 nieco zniecierpliwiona jego długą nieobecnością. Jednakże uśmiechnęła się doń i zapytała:

— Już musisz jechać, najdroższy?

— Muszę. Nie ma rady. — Usiadł przy niej i wziął ją za rękę. — Kochana Nineczko — zaczął, przypominając sobie plan ułożony z Krzepickim. — Kochana Nineczko, czy masz do mnie zupełne zaufanie?

— Jak możesz nawet pytać? — powiedziała z wyrzutem.

— Bo widzisz, bo widzisz... jak by tu powiedzieć, zbliżają się takie sprawy, że wyklaruje422 się, co i jak...

— Nie rozumiem.

— Wyklaruje się wszystko. Albo pozostanie po staremu, to znaczy, że ty do śmierci będziesz z Kunickim, albo pobierzemy się i Kunickiego diabli wezmą. A wybór zależy od ciebie.

— Niki! Przecie to jasne!

— I ja tak sądzę. Tedy423 proszę cię, Nineczko, musisz mi we wszystkim wierzyć, na wszystko godzić się, w niczym nie zaprzeczać, a ja już załatwię wszystko.

— Dobrze, ale dlaczego jesteś taki tajemniczy? Przecież to jasne.