— Nie wszystko jeszcze jest jasne — powiedział z wahaniem — ale będzie jasne. On stary, a przed nami życie... Rozumiesz?...

Była trochę zaniepokojona, lecz wolała nie wypytywać. Powiedziała tedy po prostu:

— Ufam ci bez granic.

No to w porządku — klepnął się po kolanach — a teraz muszę już jechać. Do widzenia, Nineczko, do widzenia...

Objął i zaczął całować.

— Do widzenia, najdroższa, a nie miej mnie za złego człowieka. Jeżeli co robię, to tylko dlatego, że ciebie kocham nad życie.

— Wiem... wiem... — odpowiedziała wśród pocałunków.

Nikodem jeszcze raz pocałował ją w czoło, zabrał teczki i wyszedł. Gdy w hallu424 nakładał palto, ze względu na obecność służącego pożegnała Dyzmę oficjalnie:

— Do widzenia panu, szczęśliwej podróży. A co do tej kwestii, niech pan postąpi, jak uważa za słuszne... Muszę panu wierzyć, że tak trzeba... Muszę w ogóle komuś wierzyć... Do widzenia...

— Do widzenia, pani Nino. Wszystko będzie dobrze.