— Weksle... hm... Wprawdzie można by je zatrzymać na wypadek zmiany uczuć i zamiarów pani Niny, ale bezpieczniej spalić, oczywiście, jeżeli jest pan pewien, że pani Nina wyjdzie za pana.

— To murowane.

— No więc klasa. Jedziemy.

Naczelnik Urzędu Śledczego, nadkomisarz Reich, należał do gatunku ludzi bezkompromisowych w walce o byt. Zimny, wyrachowany, trzeźwy i przenikliwy, od razu połapał się w intencjach prezesa Dyzmy. Pomimo bujnej elokwencji Krzepickiego, starającego się stworzyć pozory bezinteresowności pryncypała426, nadkomisarz Reich w końcu wręcz zapytał:

— A pan prezes zamierza ożenić się z panną Kunicką?

Nie było innego wyjścia i Dyzma musiał powiedzieć, że istotnie myśli o tym.

— Niech pan prezes nie przypuszcza, że chcę wtrącać się w jego sprawy osobiste. Bynajmniej. Sądzę jednak, że wsadzenie Kunickiego do więzienia pociągnie za sobą jako naturalną konsekwencję proces sądowy.

— Prawda — potwierdził Krzepicki.

— Otóż to — ciągnął naczelnik — a chyba proces taki, który z natury rzeczy byłby sensacją, nie będzie miłą rzeczą dla pańskiej przyszłej małżonki, panie prezesie, ani dla pana.

— Hm... więc co robić?