Stary zagryzł wargi.
— Kiedy moja żona powzięła to postanowienie? Przecież to niemożliwe! Nic mi nie wspominała! Może to chwilowy kaprys? Kaprys pod wpływem pańskiej intrygi...
— Jakiej tam intrygi... Po prostu zakochała się we mnie i ma dość starego dziada.
— Ale ten stary dziad — zasyczał Kunicki — ma miliony.
— Guzik ma, nie miliony. Miliony i Koborowo są własnością Niny.
— Na papierze, tylko na papierze, szanowny panie! Nie ma na co łakomić się.
— Albo i jest na co — filozoficznie odparł Dyzma.
— Niestety, przykro mi bardzo — zjadliwie roześmiał się Kunicki — ale mam weksle428 żony, które opiewają na taką sumę, że z nawiązką pokrywają całą wartość majątku.
Nikodem wpakował ręce w kieszenie spodni i wydął wargi.
— Co do weksli, panie Kunicki, to weksle rzeczywiście były. Były, ale spłynęły.