— Ach, więc to przez umartwienie?
— Niech pana szlag trafi — zirytował się Dyzma — pomógłbyś pan lepiej.
— Ale po co pan to sam robi? Gdzież Ignacy!
Dyzma sapał i nic nie odpowiedział. Wreszcie zaklął i rzucił się na kanapę.
Krzepicki zapalił papierosa.
— Wracam od Reicha.
— No?
— Kunik wreszcie zmiękł. Noc w ciemnej i nieopalonej celi pomogła. Żądał tylko widzenia się z żoną i upierał się przy tym. Ustąpił dopiero wówczas, gdy Reich przeczytał mu i pokazał ten list pani Niny, który ostatnio pan otrzymał. Zgadza się na sto tysięcy, ale pod warunkiem wydania mu kompromitujących dokumentów.
— No i co?
— Oczywiście Reich jest za mądry, żeby na to poszedł. Jedno mu obiecał, że dokumenty zatrzyma u siebie, nie w aktach Urzędu Śledczego.