— Zgodził się w końcu?

— Powiedział, że prosi o jeszcze jeden dzień namysłu. Niech się pan nie obawia. Musi zgodzić się.

Wstał, strzepnął popiół i dodał:

— A swoją drogą powinien pan donieść pani Ninie, że jej mąż zostanie zwolniony i z własnej woli jedzie za granicę... Hm... Może pan nawet napisać, że zabiera połowę swego majątku w gotówce i w papierach wartościowych. To uspokoi jej, że tak powiem, ciekawość.

— Tak — zauważył po namyśle Dyzma — trochę pucu442 nie zaszkodzi. Tylko ja myślę, że lepiej nie pisać. Taki list może komu wpaść w ręce albo co...

Nagle Nikodem przypomniał Terkowskiego i wzdrygnął się. Nie, nie... Postanowił za wszelką cenę o tym nie myśleć. Ot, będzie, co będzie. Byle nie myśleć o tym... Byle nie teraz. Koborowo... Jechać... Wszystkie członki odmawiały mu posłuszeństwa. Skrzywił się i dopowiedział:

— Aby nie dziś.

Istotnie Dyzma był doszczętnie wyczerpany. Cały dzień przeleżał bezczynnie na kanapie. Nie podnosił się nawet do telefonu, który dzwonił kilkakrotnie.

Myśli jego koncentrowały się na tym, jak w bezpieczny sposób wycofać się z Loży Gwiazdy Trzypromiennej. Druga z tych nocnych orgii, które go przerażały i doprowadzały do śmiertelnego zmęczenia, zdecydowanie wpłynęła na jego ustosunkowanie się do zaszczytnej roli Wielkiego Trzynastego.

Rozumując zresztą logicznie, doszedł do przekonania, że i tak dzięki Loży nawiązał bardzo bliskie znajomości z paniami z najwyższego towarzystwa, że otwarte są dla niego ich domy i gdyby udało mu się teraz jakoś z Zakonu wykręcić, w niczym by to nie zmniejszyło zdobytych stosunków.