Zerwał się z miejsca i zaczął krzyczeć:

— Ura! Ura! Ura!

Przybiegł zdumiony Ignacy i zatrzymał się w progu.

— Czy pan prezes wołał?

— Ignacy! dawaj wódki! Musimy ten interes oblać!

Służący wydobył karafkę i kieliszki i nalał jeden.

— Nalewaj drugi! — krzyknął Dyzma — no, na pohybel sukinsynom!

Wypili. Jeden, drugi, trzeci, czwarty...

Nikodem usiadł.

— Wiesz co, Ignacy?