— Tak.

— A nie wróci?

— Mowy nie ma. Już ja ci ręczę.

Zamyśliła się.

— Powiedziałeś, Niko, że musiał się zgodzić. Czy... czy były jakieś powody natury...

— Nie masz większego zmartwienia, Nineczko? Rzecz załatwiona i koniec. Co cię to teraz obchodzi?

— Jednak on był moim mężem...

— A ja cię mówię, że nawet nie był.

Zdziwiła się:

— Jak to nie był?